Wycieczka z Panem Zbigniewem Szklarkiem
Pan Zbigniew wybrał się z nami na wycieczkę po Bogatyni. Oprócz domów przysłupowych pokazał nam również jedyny na Dolnym Śląsku okaz sosny Jeffreya. Ten gatunek pochodzi z Ameryki Północnej i został posadzony przez Karola Augusta Preibischa, założyciela zakładów tekstylnych, a także pięknego parku przed zakładem. Dziś trudno odnaleźć dawną jego świetność. Większą część drzew wycięto. W budynkach zakładów mieści się siedziba GS-u. Dzięki uprzejmości pracowników udało nam się zobaczyć oryginalny sufit w byłym gabinecie właściciela zakładów. Przeszliśmy także przez jedyny w Bogatyni żelazny most zwodzony. Jest to Most Jana i liczy sobie 140 lat. Naprzeciwko naszej szkoły znajduje się dom przysłupowy tzw. Proboszczówka, który ma cztery wejścia na każdej ze ścian bocznych. Jest to jeden z najokazalszych budynków w naszym mieście. Zobaczyliśmy także wybudowany od podstaw dom przysłupowy przy ul. Waryńskiego. Jest to szczególne przedsięwzięcie. Większość domów jest w nie najlepszym stanie. Brak pieniędzy i odpowiednich przepisów prawnych sprawia, że domy te niszczeją. Pan Zbigniew powiedział nam, że wszystkie zbiory dotyczące historii Bogatyni, znajdujące się w tutejszych bibliotekach i muzeach, w 1945 roku zostały zniszczone. Dlatego tak trudno odtworzyć dzieje naszego miasta.
A co się robi w naszym mieście? Wprawdzie Bogatynia podjęła już pewne czynności, próbujące ratować domy przysłupowe. Z inicjatywy Bogatyńskiego Stowarzyszenia Rozwoju Regionalnego wdrażany jest w życie projekt rewitalizacji ulicy Waryńskiego, 1. Maja i ulicy Armii Czerwonej. Jednak jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miasta, projekt dotyczy przede wszystkim nawierzchni, oświetlenia ulic. O samych domach, jako własności prywatnej raczej nie ma mowy. Nasze miasto corocznie bierze udział w akcji Dzień Otwartych Domów Przysłupowych. Sądząc po obecnym stanie w jakim są te domy, to chyba stanowczo za mało.
Pan Zbigniew wybrał się z nami na wycieczkę po Bogatyni. Oprócz domów przysłupowych pokazał nam również jedyny na Dolnym Śląsku okaz sosny Jeffreya. Ten gatunek pochodzi z Ameryki Północnej i został posadzony przez Karola Augusta Preibischa, założyciela zakładów tekstylnych, a także pięknego parku przed zakładem. Dziś trudno odnaleźć dawną jego świetność. Większą część drzew wycięto. W budynkach zakładów mieści się siedziba GS-u. Dzięki uprzejmości pracowników udało nam się zobaczyć oryginalny sufit w byłym gabinecie właściciela zakładów. Przeszliśmy także przez jedyny w Bogatyni żelazny most zwodzony. Jest to Most Jana i liczy sobie 140 lat. Naprzeciwko naszej szkoły znajduje się dom przysłupowy tzw. Proboszczówka, który ma cztery wejścia na każdej ze ścian bocznych. Jest to jeden z najokazalszych budynków w naszym mieście. Zobaczyliśmy także wybudowany od podstaw dom przysłupowy przy ul. Waryńskiego. Jest to szczególne przedsięwzięcie. Większość domów jest w nie najlepszym stanie. Brak pieniędzy i odpowiednich przepisów prawnych sprawia, że domy te niszczeją. Pan Zbigniew powiedział nam, że wszystkie zbiory dotyczące historii Bogatyni, znajdujące się w tutejszych bibliotekach i muzeach, w 1945 roku zostały zniszczone. Dlatego tak trudno odtworzyć dzieje naszego miasta.
A co się robi w naszym mieście? Wprawdzie Bogatynia podjęła już pewne czynności, próbujące ratować domy przysłupowe. Z inicjatywy Bogatyńskiego Stowarzyszenia Rozwoju Regionalnego wdrażany jest w życie projekt rewitalizacji ulicy Waryńskiego, 1. Maja i ulicy Armii Czerwonej. Jednak jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miasta, projekt dotyczy przede wszystkim nawierzchni, oświetlenia ulic. O samych domach, jako własności prywatnej raczej nie ma mowy. Nasze miasto corocznie bierze udział w akcji Dzień Otwartych Domów Przysłupowych. Sądząc po obecnym stanie w jakim są te domy, to chyba stanowczo za mało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz