Zagroda Kołodzieja
Obecnymi właścicielami domu są Państwo Elżbieta i Jerzy Gotthardt. Pani Elżbieta bardzo serdecznie przywitała nas przed domem. Opowiedziała nam historię tego miejsca:
„Zagroda Kołodzieja w Wigancicach wybudowana została w 1822 roku przez Waltera Stephena, który wraz z rodziną mieszkał w nim aż do 1947 roku, czyli do czasu, kiedy w wyniku powojennej zmiany granic, Niemcy zostali wysiedleni z tych terenów. Następnie zamieszkało w nim jeszcze pięć rodzin polskich. W oryginalnym stanie, bez żadnych przeróbek przetrwał do dziś. W 2005 roku przeniesiono ten dom z Wigancic do Zgorzelca. Jest to druga, po Kościele Wang, udana translokacja domu drewnianego w naszym regionie. Translokacja, czyli przemieszczenie domu trwała od 16 maja do 11 czerwca 2005 roku. Do translokacji przeznaczonych zostało 520 elementów. Każdy z tych elementów był ponumerowany. Numer znajdował się na specjalnej blaszce. Demontaż domu trwał trzy dni, czyszczenie i zabezpieczanie konstrukcji drewnianej, dwa tygodnie, dziewięć dni montaż. W domu jest 66 okien, z czego 80% jest oryginalnych. Dom ma rzadko spotykany mansardowy dach. Zbudowany jest z modrzewia. Jest bardzo okazały, gdyż ma aż cztery kondygnacje.
Dom miał funkcję usługowo-mieszkalną. Kołodziej prowadził tu swój warsztat, a w izbie zrębowej i na piętrach była część mieszkalna.”
Wystrój wnętrza jest piękny. Na górze będzie niedługo pensjonat. Pokoje urządzone są stylowo. Na dole jest bar i restauracja. W sieni wiszą na ścianach stare fotografie oraz pamiątki, np: miś pluszowy nazwany po ostatnim niemieckim mieszkańcu tego domu, Rudolf, klucz i pieniądze, które Pani Elżbieta otrzymała od Pana Rudolfa Poselta wraz ze słowami: "Moja mama zamknęła tymi kluczami drzwi i wyjechaliśmy w nieznane... dzisiaj Pani przywozimy te klucze z życzeniami, aby udało się Pani ten dom uratować”.
W ciemnej komorze był kiedyś warsztat kołodzieja. Przypominają o tym malowidła na ścianach – warsztat i rozmowa między kołodziejem i jego drugą żoną na temat „Która krowa jest lepsza i daje więcej mleka?” W warsztacie przywitał nas pies Pani Eli, bernardyn o imieniu Kora. Pracą kołodzieja było budowanie i naprawianie wozów. Taki wóz, najprawdopodobniej ostatni wóz, który zbudował kołodziej, stoi na podwórzu zagrody.
Pani Elżbieta opowiedziała nam o jeszcze jednym ciekawym pomyśle, który udało Jej się zrealizować. Otóż na bal sylwestrowy zaprosiła wszystkich byłych mieszkańców Zagrody Kołodzieja. W czasie wspólnej zabawy wspominali dawne czasy, dzielili się przeżyciami związanymi z domem.
26.03.2009 w Radiu Wrocław wysłuchaliśmy audycji na temat przedsięwzięcia Pani Elżbiety. Oprócz informacji, które już znaliśmy, mogliśmy wysłuchać wspomnień ostatnich niemieckich mieszkańców, oraz Polaków, którzy po wojnie związani byli z Domem Kołodzieja. Takich osób jest jeszcze około trzydziestu.
Dom Pani Eli jest jedynym uratowanym domem z Wigancic. Wszystkie pozostałe zostały zniszczone. Pełni podziwu i uznania dla tego, co zrobiła ta wyjątkowa kobieta, życzymy aby ciepło, dobra energia i wyjątkowa atmosfera nie opuszczały tego miejsca.
Obecnymi właścicielami domu są Państwo Elżbieta i Jerzy Gotthardt. Pani Elżbieta bardzo serdecznie przywitała nas przed domem. Opowiedziała nam historię tego miejsca:
„Zagroda Kołodzieja w Wigancicach wybudowana została w 1822 roku przez Waltera Stephena, który wraz z rodziną mieszkał w nim aż do 1947 roku, czyli do czasu, kiedy w wyniku powojennej zmiany granic, Niemcy zostali wysiedleni z tych terenów. Następnie zamieszkało w nim jeszcze pięć rodzin polskich. W oryginalnym stanie, bez żadnych przeróbek przetrwał do dziś. W 2005 roku przeniesiono ten dom z Wigancic do Zgorzelca. Jest to druga, po Kościele Wang, udana translokacja domu drewnianego w naszym regionie. Translokacja, czyli przemieszczenie domu trwała od 16 maja do 11 czerwca 2005 roku. Do translokacji przeznaczonych zostało 520 elementów. Każdy z tych elementów był ponumerowany. Numer znajdował się na specjalnej blaszce. Demontaż domu trwał trzy dni, czyszczenie i zabezpieczanie konstrukcji drewnianej, dwa tygodnie, dziewięć dni montaż. W domu jest 66 okien, z czego 80% jest oryginalnych. Dom ma rzadko spotykany mansardowy dach. Zbudowany jest z modrzewia. Jest bardzo okazały, gdyż ma aż cztery kondygnacje.
Dom miał funkcję usługowo-mieszkalną. Kołodziej prowadził tu swój warsztat, a w izbie zrębowej i na piętrach była część mieszkalna.”
Wystrój wnętrza jest piękny. Na górze będzie niedługo pensjonat. Pokoje urządzone są stylowo. Na dole jest bar i restauracja. W sieni wiszą na ścianach stare fotografie oraz pamiątki, np: miś pluszowy nazwany po ostatnim niemieckim mieszkańcu tego domu, Rudolf, klucz i pieniądze, które Pani Elżbieta otrzymała od Pana Rudolfa Poselta wraz ze słowami: "Moja mama zamknęła tymi kluczami drzwi i wyjechaliśmy w nieznane... dzisiaj Pani przywozimy te klucze z życzeniami, aby udało się Pani ten dom uratować”.
W ciemnej komorze był kiedyś warsztat kołodzieja. Przypominają o tym malowidła na ścianach – warsztat i rozmowa między kołodziejem i jego drugą żoną na temat „Która krowa jest lepsza i daje więcej mleka?” W warsztacie przywitał nas pies Pani Eli, bernardyn o imieniu Kora. Pracą kołodzieja było budowanie i naprawianie wozów. Taki wóz, najprawdopodobniej ostatni wóz, który zbudował kołodziej, stoi na podwórzu zagrody.
Pani Elżbieta opowiedziała nam o jeszcze jednym ciekawym pomyśle, który udało Jej się zrealizować. Otóż na bal sylwestrowy zaprosiła wszystkich byłych mieszkańców Zagrody Kołodzieja. W czasie wspólnej zabawy wspominali dawne czasy, dzielili się przeżyciami związanymi z domem.
26.03.2009 w Radiu Wrocław wysłuchaliśmy audycji na temat przedsięwzięcia Pani Elżbiety. Oprócz informacji, które już znaliśmy, mogliśmy wysłuchać wspomnień ostatnich niemieckich mieszkańców, oraz Polaków, którzy po wojnie związani byli z Domem Kołodzieja. Takich osób jest jeszcze około trzydziestu.
Dom Pani Eli jest jedynym uratowanym domem z Wigancic. Wszystkie pozostałe zostały zniszczone. Pełni podziwu i uznania dla tego, co zrobiła ta wyjątkowa kobieta, życzymy aby ciepło, dobra energia i wyjątkowa atmosfera nie opuszczały tego miejsca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz